Czasem kupuję w Biedronce. Niejako za darmo mam przy okazji możliwość spotkania chyba prawie całego przekroju polskich konsumentów ;)

Przede mną w kolejce była trzyosobowa rodzina z wielkim wózkiem wypełnionym po brzegi. Robili większe zapasy spożywcze, na prawie 300 zł. Szybkie zerknięcie na wykładany przez nich towar na taśmę ujawniło zadziwiającą rzecz: jedyną żywnością w całym tym wózku było kilka pomidorów!

Cała reszta to produkty wszelkiej maści, przerobione i przetworzone, począwszy od chipsów przez gotowe do spożycia dania (garmażeria) a skończywszy na pseudo-owocowych produktach sugerujących bycie jogurtem.

Il;e z tego jest nawykiem, ile brakiem informacji na temat tego, co spożywamy i zwyczajnym lenistwem – kiedy mamy długa listę zakupów i marudzące dziecko na karku, to raczej nie mamy ochoty czytać etykiet.  Na shoppingshow.pl można znaleźć ostatni, z czerwca raport na temat zwyczajów zakupowych Polaków i parę rzeczy można z niego wyciągnąć także w kwestii zakupów rodzin z dziećmi. Przytoczę cytat z jednego z artykułów komentujących wyniki:

„Bardzo istotną i interesujacą kwestią, była obserwacja rodziców z dziećmi podczas zakupów. Na wielu portalach można znaleźć raczej informacje, które sugerują, że najlepiej oddać dziecko do “bawialni” i zrobić zakupy na spokojnie bez udziału dzieci. I trochę w tym racji, bo największym problemem, jaki został zauważony podczas badań, to czasami bezradność rodziców wobec zachowania swoich dzieci na nudnych, z ich punktu widzenia, zakupach. Na podstawie obserwacji tych zachowań, badający pokusili się o stworzenie “umownego” podziału rodziców – konsumentów, na trzy najbardziej charakterystyczne typy wedle zachowania podczas zakupów: rodzice bezradni, rodzice ulegli, rodzice rozsądni.”

Inny fragment tego samego raportu mówi, że ceny dominują nad innymi rzeczami przy wyborze zakupów, a nasze nawyki są wyjątkowo mocno zakorzenione. Często kierujemy się sentymentami przy kupowaniu. Nie lubimy wielu zmian (ale rzucamy się na ten sam szampon który zawsze kupujemy i mający napis o nowej formule :P ).

Gdybym należała do tamtej rodziny, to z tygodniowych zakupów jedyne co byłoby dla mnie, to kilka pomidorów… typowo supermarketowych w dodatku, gdy wokół pełno świeżych hodowanych przez działkowiczów albo  w ogóle producentów krajowych.  Coś czuję, że nie nadaję się na statystycznego Polaka…