Dieta to nie tylko liczenie kalorii i składników odżywczych. Ma jakiś cel, stosuję się ją by go osiągnąć.

Niskowęglowodanowa dieta ma na celu wyrównanie wagi, pozbycie się nadmiaru kilogramów i odzyskanie dobrego samopoczucia. Naturalnie jak w każdym systemie żywienia, także i tu trzeba pamiętać o kilku uniwersalnych zasadach.

1. Najważniejsza zasada diety: jedz regularnie. Może wydawać się to wariactwem, szczególnie dla osób będących wyznawcami diet niskokalorycznych. Nie damy naszemu ciału paliwa i składników odżywczych, sami sobie wówczas szkodzimy i oddalamy odchudzanie i powrót do zdrowia. Naprawdę chcesz tego, stosując głodówkę? Dieta, która tylko z wyrzutami sumienia pozwala zaspokoić głód, to kiepska dieta i katorga – nie dbanie o siebie. Nie pomijaj posiłków, nie rób długich przerw (np. pół dnia) by potem rzucić się na jedzenie. To naprawdę nie ma sensu.

Nie jedz na siłę, ani się nie głodź. Jeśli cały dzień nie jadłeś – zjedz coś, nierozsądna głodówka szkodzi. Ale jeśli już nie możesz zjeść kolejnej porcji omletu na obiad, to po prostu sobie daruj.

2. Wskazane jest także na diecie niskowęglowodanowej urozmaicanie sobie posiłków. Nie ma takiego dania, które zaspokoiłoby wszystkie nasze potrzeby. Urozmaicenie pomaga odegnać nudę i dostarczyć potrzebnych składników. No i może dobrze wpływać na portfel.

3. Twój jadłospis składa się głównie z produktów zawierających niedużo lub prawie wcale niezawierających węglowodanów. Nie oznacza to jednak, że nie spożywasz węglowodanów w ogóle. Tylko przy bardzo restrykcyjnych początkach i przez dosyć krótki okres czasu węglowodany są ograniczane do maksimum (np. dr Atkins zaleca ograniczenie w I fazie swojej diety spożycie węgli do 20 g na dobę). Nie można nabawić się wstrętu i ograniczyć węgle do zera – to też składnik nam potrzebny, chociaż na pewno nie w nadmiarze.

4. Wiem co jem. Dopóki nie zaczęłam czytać etykiet po zmianie diety pojęcia nie miałam, ile % naszych popularnych produktów na sklepowych półkach to wypełniacze, zagęstniki i różne tym podobne substancje do nich dodawane. Często szkodliwe, i to w nieznanej skali – nie przeprowadzono dotąd żadnych długofalowych badań na temat skumulowanego skutku wpływu na ludzi i ich zdrowie powszechnie używanych dodatków do żywności. Osobno często są szkodliwe, a razem, kumulowane przez lata?

Jeśli szynka babuni zawiera np. tylko 60% mięsa w sobie, to szynką jest tylko z nazwy. Naucz się odróżniać żywność mocno przetworzoną i przepakowaną niepotrzebnymi dodatkami. Nie tylko zdrowie, portfel też podziękuje.

5. Trzeba nauczyć się rozpoznawać sygnały organizmu. Często pragnienie jest mylone z głodem, szczególnie na początku diety. Z butelkowych nie warto wybierać źródlanej ani zwykłej mineralnej – bo często nasza kranówka jest czystsza biologicznie!  Wybieraj wody wysokozmineralizowane, jeśli kupujesz wodę w butelkach – woda jest nośnikiem składników mineralnych. Picie jej bez tych składników nie tylko pozbawia cię ważnego źródła, ale i wypłukuje z organizmu dostarczone z powyżywieniem. Czy wiesz, że picie odmineralizowanej wody jest jednym z 5 najszybszych sposobów by zostać cukrzykiem?

6. Omijaj potrawy i produkty, których składników nie rozumiesz. Czytając etykiety nie musisz być chemikiem i znać wszystkich skrótów. Ale jak producenci używają obcobrzmiących nazw to zazwyczaj po to, by ukryć nazwę kojarzącą się z czymś kupującemu albo chcąc coś sprzedać.

7. Planuj swoje posiłki i ogranicz do minimum interakcje z wielbicielami pizzy i piwa z sokiem. Zanim przyjaciele i rodzina się nauczą, czym bezkarnie z dobroci serca mogą cię ugościć, minie chwila czasu. Bądź życzliwy ale nie idź niczym jagnię na rzeź przyjmując zaproszenie na suto zakrapianą kolację, gdzie jedno danie wystarczy by wykorzystać twój kilkudniowy limit węglowodanów.