W dobie gotowców ze sklepowych półek za 0,99 polskich złociszy, wiedza o naturalnym barwieniu jaj wielkanocnych odchodzi powoli w siną dal. Dlatego zebrałam parę pomysłów, aby nasze pisanki nie były kolejną nudną rzeczą do zrobienia wśród świątecznych przygotowań… ;)

Brąz, bordo itp. osiągniemy dzięki łupinom cebuli, to chyba najbadziej znana obecnie metoda. Dla wielbicieli i smakoszy kawy :D można natomiast polecić moczenie jajek w wywarze z mielonej kawy, jajka wyjdą na brązowo i „kawowo” (moje miały nawet posmak :D ). Nigdy nie próbowałam z kawą rozpuszczalną, może ktoś doniesie?

Pozostając w temacie cebulowym, czerwona cebula z czerwoną kapustą zabarwią pisanki na intensywny fiolet, a używając samej kapusty podobno osiągnie się piękny niebieski. Samej kapusty nie próbowałam też…

Kurkuma – prcz bycia przyprawą – zabarwi je na żółto, a zielone „plamiące” zabarwi jajka na zielono (prawdziwie wiosennie)… Można użyć wywaru z trawy czy szpinaku.

Czerwone jajka mamy po moczeniu w wywarze samej cebuli czerwonej albo z buraczkami.

Osobiście mam przygotowaną cebulę (bardz oryginalnie, co nie?) i buraczki. Trawy za oknem mi dzisiaj nie brak, może jeszcze jutro się skuszę na jakieś inne sposoby, na pewno wokół coś sie znajdzie.

Wiele tak naprawdę „plamiących” produktół spożywczych nadaje się do naturalnego, bez chemii barwienia jaj. Odrobina octu w wywarze barwniki utrwala, ale z drugiej strony – te jaja na tyle długo nie postoja na wielkanocnym stole, by trwałość liczyła się istotnie…. :D