Nieczęsto choruję. A łapię katar jeszcze rzadziej ;) Ostatnie dni jednak pokazały, że jak już chorować, to z impetem. Złapałam jakieś wredne zapalenie o podłożu neurologicznym, po czym na dokładkę złapało mnie pierwsze od bardzo dawna przeziębienie. Przymus leżenia w łóżku doprowadza mnie do szału. W sumie już tydzień – naprawdę niefajnie. Najpierw z bólu, teraz z potrzeby wygrzania i niechęci do wszelkiej aktywności. Grr. Ironiczne, latamy na Księżyc a nie wymyśliliśmy jeszcze naprawdę skutecznego lekarstwa na przeziębienie czy grypę.