Mam już powoli serdecznie dosyć. Wzięłam się popołudniu znów za układanie i przeglądanie rzeczy. Kolejne wory powędrowały na śmietnik, dużo papierów dzisiaj odstawiłam na zieloną trawkę. Jeszcze nie do końca wiem, gdzie co wcisnęłam. Albo gdzie jakieś stare zgubione rzeczy… Testuję różne ułożenia w szafach. Widać światełko w tunelu, chociaż do raju nie zaprowadzi, ale jest szansa że do całkiem wygodnej miejscówki :)

Jak skończę przeprowadzki osobiste, zabiorę się za odgracanie reszty mieszkania. Tyle czasu to odkładałam, że trochę boję się zawartości szafy w przedpokoju.. ;)

P.S. Bilans z frontu kawowego w tym tygodniu: 2:0 dla kawy z kofeiną, zniszczone ściany w kuchni i szorowanie szafek z kleistej mazi z kawowymi fusami. Ech, narozrabiałam ;)