Skuteczność i wytrwałość w danej diecie jest bardzo często wypadkową jednego, niezmiernie ważnego czynnika: dostępności.

Jak wytrzymać bez ciastek, gdy w szafce zalega ich kilka kilogramów…?

Ze zdumieniem czytałam na obserwowanych blogach opisy operacji usuwania słodyczy z domu (tych komercyjnych, sklepowych a więc w większości nie mających nic wspólnego ze zdrowym odżywianiem). Jeszcze większe zdumienie budziła we mnie ilość chomikowanych słodkości. Ciężkie kilogramy! Wygląda na to, że nie chomikujemy w domach żywności, ale słodycze – namiętnie.

Nawet w latach poprzednich nie miałam nawet jednej piątej tego, o czym czytałam. Jesteście niesamowici :)

Słodkie uzależnia, dobrze o tym wiem. Nie widzę jednak powodu, by rezygnować ze słodyczy – widzę za to aż za dużo powodów by rezygnować ze sklepowych słodyczy. Można przecież uspokoić słodki ząb niejednym własnoręcznie przyrządzonym deserem, owocami, czy zrobić sobie jakiś pyszny koktajl. Ostatnio moim ulubionym dodatkiem są własne czekoladki z oleju kokosowego. Cukru tam ani grama, za to najzdrowsze tłuszcze (olej kokosowy, masło klarowane, wiórki, orzechy) i różne dodatki (np. suszone owoce czy trochę soku z owoców dla aromatu).

Nie jestem masochistką, nigdy nie kupowałam i dostawałam jakichś hurtowych ilości słodyczy. Nie chomikowałam i nie chomikuję. Nawet na mojej aktualnej diecie nie mam nie wiadomo ile „moich” deserów w zanadrzu. Być może w tym leży źródło sukcesu – nie mam praktycznie pokus w kuchni, nie wystawiam się na nie i jest o wiele, wiele łatwiej.

niema nic slodkiego

Na urlopie u rodziny tych słodyczy było… w ilościach hurtowych. A w domu dwoje dzieci. I rodzice, i dzieci, sporo ich jedli – ja od czasu do czasu coś skubnęłam, ale spokojnie obyłabym się bez tego. Za to rodzinka, mam wrażenie że uzależniona od słodyczy. Z ogromną chęcią wyczyściłabym im szafki i wyrzuciła wszystko na śmietnik. Ciągła dostępność słodkiego tylko ich nałóg zwiększała. Co z oczu to z serca, można by powiedzieć.

Na diecie niskowęglowodanowej nie wytrzymaliby nawet dnia ;) ale w zasadzie obserwując wokół innych i czytając o akcjach bez słodyczy, pewnie do zasad niskowęglowodanowej diety trzeba by dodać jedną podstawową zasadę: wyczyśćcie szafki.