Wszyscy wokół się odchudzają. Już pewnie nawet dziewczynki w przedszkolu i chłopcy na podwórku (których już nie ma…) odczuwają presję na to, by wyglądać odpowiednio. Cokolwiek to znaczy.

Tymczasem idąc do kogoś w gości, na prezent, solenizantom, dzieciom – dajemy słodycze. Czekoladę najczęściej. I tak wszyscy sobie wdrukowujemy kojarzenie słodyczy z przyjemnością.

bieznazaciastem

Koleżanka odchodząc z pracy kupiła zamiast ciastek i cukierków owoce. To zaledwie drugi (!) taki przypadek jaki widziałam przez ostatnie 6 lat obserwacji pożegnań z firmą. Wszyscy inni serwowali niezdrowe fast foody na wynos, ciasteczka, cukierki, galeretki, paluszki czy własnoręcznie pieczone mocno słodkie ciasta. Po moim dosyć szybkim i zauważalnym ;) zrzuceniu większości balastu, każdy pytał jak ja to zrobiłam…

Odchudzamy się tylko w teorii lub publicznie. Czysta hipokryzja. Bo jak wyjaśnic fenomen, że trzy patery ciasta znikają w pięć minut?

Nie lepiej zamiast wiecznie być na diecie powiedzieć stan zgodny z rzeczywistością? Moda na bycie na diecie i odchudzanie tak nam wrosła w codzienny zwyczaj, że nie umiemy już normalnie reagować i nie być na diecie? Odpuścić poprawność polityczną i powiedzieć: mam to wnosie.