Na razie plan zaczyna działać. Nieco trudne jest spisywanie znów posiłków i wyliczanie tabelek (tzn. upierdliwe), no ale cóż. Na razie wychodzi wg planu, zmienna kaloryczność, mniej więcej w widełkach w których było poprzednio.

Za to woda idzie nadspodziewanie dobrze. Niestety dzisiaj skończył się mój zapas Muszynianki na kilka dni, jutro będzie polowanie… miejmy nadzieję, że Tesco nie zawiedzie, bo nie mam ochoty drałować na Krzyki po ciężką zgrzewkę. Lepsze rzeczy do roboty mam… ;) Jeszcze tylko idealnie byłoby gdyby udało się rzucić kawę… Marzenia.

Staram się ostatnio chodzi często na saunę. O ile prawie wszystkie sauny to dobrodziejstwo dla mojej skóry, tak  ta na podczerwień wywołuje wysyp niespodzianek na buzi. Czy ktoś tak miewa? Oczywiście sauna jeszcze podnosi zapotrzebowanie na wodę, ale w gruncie rzeczy nie może być złe jak się wypoci różne paskudztwa, a i skóra zyskuje na jędrności chyba nawet bardziej niż przy ćwiczeniach.