Kawka (bezkofeinowa) zaparzona w nowym ekspresie zdążyła już wystygnąć. Jakoś mam niesamowite zdolności do zapominania o kawie, gdy się ją ma wypić po zaparzeniu :D.

Na froncie kawowym niestety nie do końca dobre wieści, biurowa nadal kusi. AAAjć, przegrywam z kretesem. Zaczęłam w dni wolne odczuwać też kofeinowy głód :( Mimo że w tygodniu to ledwie parę filiżanek, czuję że zwyczajnie przegrywam z nałogiem i jestem o krok od wpadnięcia w niego znów z kretesem :( Kolejne cięższe podejście będzie w Święta, kiedy to wyjeżdżam z Wrocławia i będę daleko od wszelkich biurowych ekspresów. Prawdopodobnie wszystko pójdzie jak z płatka, a po powrocie znów będzie kusić i kusić Jak przy AA, z nałogiem zostaje się do końca tylko się nie pije :(