Niejednokrotnie spotykam się z zarzutem, iż diety niskowęglowodanowe są bardzo drogie. W końcu to całe mięso jest znacznie droższe niż np. kasza (pomijam fakt, że na nieprzetworzonym niezbożowym jedzeniu trudno o wysokowęglowodanową dietę ;) ).

Oczywiście, faktom nie zamierzam zaprzeczać: mięso jest droższe niż kasza. Tylko… kto u licha twierdzi, że ta dieta to same mięso? Tylko ktoś niezorientowany.

Zebrałam ceny przykładowych produktów niskowęglowodanowych (bez mięs – mięsa są różnej jakości w różnych obiektach i często są  promocjach), które można dostać w najpopularniejszych sieciach. Mówią same za siebie – dieta niskowęglowodanowa nie jest to sposób odżywiania droższy od innych; uśredniając, dzienny koszt wyżywienia jednej osoby można zamknąć w maksymalnie kilkunastu złotych, i to uwzględniając różne nienajtańsze ekstrawagancje.

Przykładowe produkty niskowęglowodanowe w Biedronce nie rujnujące kieszeni: 

- ser brie/camembert (ostatni zapas nabywałam po 2,99 za 125 g)

- serek wiejski (wprawdzie nieskowęglowodanowy, ale jak i inny nabiał – insulinogenny) – zawsze poniżej 2 zł (nie pamiętam dokładnie, ostatnio kupowałam w Lidlu)

- miks sałat, kiełki

- boczniaki/pieczarki

- duży dział warzywny nie najgorzej zaopatrzony (np. teraz spokojnie dostaniemy brokuły, cukinie, ogórki, pomidory, owoce jagodowe)

- majonez, chrzan, warzywa w słoikach (np. ogórki z chili :P)

- mrożone ryby są tu generalnie drogie w porównaniu do innych sklepów, ale jak to w B. można trafić nieraz na bardzo ciekawą promocję z zamrażarki.

Przykładowe produkty w Tesco:

- miks sałat – baaardzo drogie ustrojstwo, omijam szerokim łukiem

- zwykła sałata, cykoria, seler, pieczarki, etc. – to samo co w Biedronce, jedynie dodałabym że w moim Tesco jest większy wybór zielonych warzyw, cebul i czosnku, a także cała półka świeżych ziół i awokado bywa najczęściej świeże ;)

- działy rybne – spory wybór śledzi (ceny nie różnią się od tych w innych sieciach), co najmniej kilka rodzajów łososia, mrożonki, etc. tylko na dział z pseudo świeżymi rybami nie zachodzę – ceny  i wygląd produktów totalnie zniechęcają…

- śmietana 30% – /400gram – najczęściej kupuję Piątnicy

- pozornie duuuży wybór różnego rodzaju oliw, przynajmniej ze dwa razy większy niż w innych okolicznych placówkach

- spory wybór jaj i w niezłej cenie, co niestety ostatnio aż tak bardzo nie mam jak zachwycać. Dział przez 2 miesiące mocno się pogorszył…

Przykładowe produkty w Lidlu:

- śmietana 30% – 1,75/200 gram (małe kubeczki w sam raz dla osób nie lubiących 400 gramowej Piątnicy)

- łosoś 250 g  – cena dotychczasowa regularna 10 zł/250 gram; często mają promocje na różne ryby w tym tego samego łososia w cenie mniej niż 7 zł za 250 gram – ostatnio cenę podnieśli do 11 zł/250 gram, nie wiem na ile trwała to zmiana

- serek wiejski /200gram, twaróg sernikowy Pilos

- pieczarki, brokuły (sezonowy produkt), pomidorki koktajlowe, albo kiściowe;  kalarepa (sezonowy produkt), cukinia, zioła (jak zdążysz rano), ogórek zielony (sezonowy produkt), czosnek, buraczek, owoce jagodowe jak borówka, malina, truskawki, a do tego skromny wybór egzotycznych owoców; dział warzywny w każdym lidlu wygląda podobnie i mam zawsze wrażenie że jest najskromniejszy z przytoczonych sklepów…

- słoiki i puszki, np. pomidory w puszkach, w słoikach ogórki, szparagi, papryczki, patisony ;)

- pesto – wcinam bazyliowe

- tu też najczęściej kupuję orzechy.

Przykładowe  produkty w Kauflandzie:

- kabanosy 30 z/kg (na wagę, 100 gram z 140 mięsa, trochę dodatków i konserwantów) – jedne z lepszych

- kiełki, awokado – zazwyczaj powyżej 2 zł

- kiełbaski śniadaniowe wiejskie – bardzo dobre, wysoka zawartość mięsa i mało dziwnych dodatków,

- boczek i podgardle – od 12-13 zł/kg, wiadomo lepszy od 20 zł wzyż

- orzechy jeśli nie dostanę  w lidlu

- oooogromny wybór musztard. Przynajmniej w moim ;)

W Kauflandzie i Tesco jest niezły wybór dodatkowych rodzajów tłuszczy (różne oliwy i oleje), których naturalnie nie dostaniemy w zwykłym dyskoncie. Jednakże ceny na te produkty oraz kilkoro innych (praktycznie nie występujące w promocjach i gazetkach), zależą od konkretnego obiektu oraz danej marki produktu i ich porównanie bez mnóstwa dodatkowych szczegółów byłoby zupełnie bez sensu.

A teraz najważniejsze. Ile kosztują konkretne dania wg składników przyrządzenia popularnych dań?

Przykładowe śniadania:

- jajecznica z 3 jaj i z pieczarkami – około 3 zł

- serek wiejski z ogórkiem – około 2 zł

- sałatka z tuńczyka z sałatą, sosem majonezowym, pomidorkami – 4-5 zł

- sałatka z sosem winegret, z sałaty rzymskiej, pomidorów, sera – 3-4 zł

- omlet z papryką albo pieczarkami – około 3 zł

- ruloniki z szynki z warzywami i kiełkami – mniej więcej 1 zł/ rulonik

 – ser camembert/brie (często go zapiekam) – 3 zł, do tego jakieś warzywo czy sałata z dodatkami

Przykładowe kolacje (na zmianę z daniami śniadaniowymi):

- ryba w cieście (najczęściej łosoś, pstrąg, tuńczyk, śledzie – te są dużo tańsze) – zazwyczaj około 6-7 zł za dużą porcję

- jajka sadzone 3 szt/ 2-3 zł

- pieczone szparagi – ok. 5ł za porcje

- bita śmietana bezcukrowa – 1,75 (za 200g)

- ser żółty z dodatkami – 3 zł

- sałatka rozmaitości (kiełki, papryka, ser żółty lub ser sałatkowy, różne sałaty, brokuł, ogórek, pomidorki, kalarepa, kawałek ryby lub inne białko, itd – nazywam ją sałatką „co jest w lodówce”, sos wingret lub inny) – 5-7 zł

- inne sezonowe warzywa (zazwyczaj cała góra warzyw w sezonie to ok. 10 zł, starcza nieraz na więcej niż cały dzień opychania się)

Oczywiście warzywa to produkt czysto sezonowy i ceny mogą być różne. Koszty wyliczyłam wg aktualnych, kwietniowych cenników.

Tak naprawdę dieta niskowęglowodanowa, oparta o mało przetworzone składniki nie jest bardzo droga. Możemy naturalnie szaleć i jeść same drogie produkty; w każdej metodzie żywienia można mieć skrajności finansowe – szczególnie jeśli nie pamiętamy by jeść sezonowo. Bez sensu jest jedzenie truskawek w środku grudnia (chyba że z zamrażarki), jak również nie korzystanie z obfitości warzyw i owoców w pełni sezonu na nie.