Reset od wszystkiego, naładowanie baterii. Czasem trzeba odpocząć od wszystkich narzuconych sobie dobrowolnie i niedobrowolnie obowiązków. Zwolnić, rozejrzeć się i zastanowić co najlepszego robię.

Przejechałam ostatnio parokrotnie Polskę w tę i z powrotem, mój dzień pracy był kilkunastogodzinny i nie mogłam nadążyć ze wszystkim. Ale… dzisiaj pół dnia laby i wylegiwania się na huśtawce w cudnym słoneczku powoli wprowadza koneiczny dystans do mojego zabieganego życia. Wiem, że muszę inaczej je zorganizować, moje baterie to nie akumulatorki. Z każdym ładowaniem coraz gorzej chodzą aż wreszcie kiedyś się wyczerpią.